Strange Years: Autumn Part One

Niedawno ukazała się pierwsza część serii komiksowej “Strange Years” zatytułowana “Jesień”. A właściwie to pierwsza część pierwszej części, ponieważ album nie stanowi pełnej opowieści o tej porze roku. Do “Zimy” jeszcze trochę. Pomysłodawcami i twórcami są Michał Śledziński i Artur Kurasiński. Może najpierw o nich dwa słowa.

Michał – tudzież Śledziu – to facet, na którego komiksach się wychowałem (choć wiele lat różnicy między nami nie ma). Komiksy w ŚGK, Fido i Mel, przejście Lorda Wiadro na ciemną stronę – żyje to w mojej pamięci do dzisiaj. Potem Produkt (który sprawił też, że poznałem m.in.: QotSA, Naked City i Fantomasa), Deluxe… No, podsumowując: darzę go szacunkiem ogromnym. Znana postać polskiego komiksu.

Art Kurasiński… Powiem szczerze, że do stosunkowo niedawna (choć pewniew epoce internetu rok czy dwa lata można przyjąć za epokę…) była mi to postać nieznana. Jednak przez ten czas trochę się dzięki niemu dowiedziałem nt. start-upów, techu i innych rzeczy. Trochę, ponieważ nie we wszystko mam możliwość zagłębić się na tyle, na ile bym chciał. W jednym zdaniu: duża wiedza i mocna pozycja (niczym Śledzia, choć w innym obszarze).

Zatem wreszcie o komiksie. Ciekaw byłem czy spodoba mi się efekt współpracy tych dwóch Panów. Spoiler: owszem. Ale po kolei.

Być może historia ta do mnie najbardziej trafiła ze względu na swój początek. Dzięki niemu nie jest dla mnie tylko kolejnym post apo. To do pewnego stopnia podróż do świata lęków sprzed kilkunastu lat. Ciężko mi powiedzieć. Jak zatem zaczyna się “Jesień”? Atakiem na WTC, 9/11. Zdaję sobie sprawę, że masakry ludności miały i mają miejsce cały czas. Nie twierdzę, że te śmierci z 2011 roku mają większe znaczenie. Ale ten moment, ten dzień był jednym z tych krytycznych, które mnie ukształtowały. Dwa i pół tygodnia przed 18. urodzinami poczułem się brutalnie wyrwany ze znanego mi świata. Pamiętam jak wróciłem ze szkoły włączyłem telewizor i patrzyłem w milczeniu przez kolejne godziny. Tym właśnie wita nas “Strange Years”: amerykańską rodziną w dniu Armageddonu. Inaczej niż u nas, w świecie komiksu 9/11 stanowiło preludium do dalszego koszmaru atomowego. I właśnie w takiej przyszłości żyją bohaterowie, Elvis i Reuben.

Pomysł Arta na punkt wyjściowy całości jest ciekawy. Historie alternatywne mają swój nieodparty urok, któremu zawsze się poddaję. Ale to dialogi Śledzia i jego charakterystyczna kreska dają opowieści i bohaterom życie. A są to postacie z krwi i kości. Nie mamy do czynienia – przynajmniej na razie – z post apokalipsą duszną, przytłaczającą, w palecie szaro-niebieskiego zimna. Wprost przeciwnie. Jest kolorowo (choć akcja na pustyni ogranicza możliwości w tym zakresie), z humorem. Bohaterowie przetrwali koniec dawnego świata i próbują cieszyć się życiem w nowym. Pojawiają się kanibale i mutanci (?), czyli coś, czego nie może zabraknąć w rasowej opowieści o Ziemi po nuklearnej zagładzie. No i w komiksie pojawia się… Sami zobaczcie. To był chyba dla mnie najbardziej zaskakujący kadr.

Nie chcę pisać wiele więcej. “Jesień” część pierwsza ma niecałe 50 stron, a o spoilery łatwo. Warto sprawdzić samemu. Tym bardziej, że komiks (wersję polską i angielską) i OST można ściągnąć za darmo ze strony oficjalnej. Planowana jest akcja crowdfundingowa na wydanie drukowane. Jeśli historia Was zainteresuje, a lubicie papier, to warto śledzić profil na Facebooku, gdzie na pewno będą wieści w tym temacie.