Cat Power "Sun"

Click for the English version

Minęło sześć lat odkąd Chan Marshall wydała ostatni album z autorskim materiałem. Po drodze pojawiła się kolejna płyta wypełniona interpretacjami utworów innych artystów (“Jukebox”), ale przez cały ten czas czekałem na nowe piosenki. I wreszcie są. Tylko… to zdecydowanie inna Cat Power od tej, którą znałem dotychczas. Dziewiąta płyta przyniosła ze sobą znaczącą zmianę, czy się to komuś podoba, czy nie. A jak to wygląda w moim przypadku?

Zaskoczyła mnie ilość elektroniki. Nigdy wcześniej Chan Marshall nie korzystała z syntezatorów tak szczodrze, jak na płycie “Sun”. W porównaniu z “The Greatest” różnica jest wręcz porażająca. Nie jest to elektronika pisana z myślą o parkiecie, tego artystka fanom nie zrobiła. Ale stworzyła całkiem nową jakość. Ponownie usiadła i napisała słowa oraz muzykę, jednak poszła w całkowicie inne brzmienie. W odmienny nastrój. Co się nie zmieniło? Wciąż jest tutaj głębia emocjonalna, wciąż w kilka chwil można zostać całkowicie pochłoniętym. I – oczywiście – wciąż mamy przyjemność obcować z jej wspaniałym głosem.

A poza tym? Ta płyta jest zapisem pogodzenia z samą sobą. W warstwie tekstowej cały czas przewija się bycie wiernym sobie, swojej drodze (choćby w “Always on my Own” czy “Real Life”). I, co wydaje się być naturalne, ta płyta jest spojrzeniem dojrzałej kobiety na jej dotychczasowe życie. Na to, co widziała, co przeżyła.

W swoich rozliczeniach Cat Power nie oszczędza nikogo. W “Ruin” odnosi się do otaczającego ją świata. Z brutalną szczerością ocenia ludzi na całym globie, z ich wiecznym narzekaniem, śpiewając: “Bitchin’, complainin’/When some people ain’t got shit to eat”. Jednak artystka zaczyna od siebie. Pierwszymi słowami na płycie są “It’s my way down”, otwierające “Cherokee”. Wydawałoby się, że nie można zacząć albumu w bardziej smutny sposób, a jednak nie umiem odczytywać ich inaczej niż jako początku procesu gojenia ran. Jest w tej piosence ból, to prawda. Ale słuchaniu towarzyszy poczucie, że to nie emocjonalne samobiczowanie. To szczerość wobec siebie, potrzebna do tego, żeby pójść dalej. I ku takiej interpretacji wydaje się skłaniać również tytułowy utwór, gdy padają w nim słowa: “Here comes the sun/(…)/We are free, you and me, we can finally run”. I ta szczerość towarzyszy słuchaczowi przez cały album. A wypełniają go znakomite, bardzo różne od siebie utwory.

Duże wrażenie (nie tylko za sprawą swojej długości – blisko 11 minut) robi “Nothin but Time”, zaśpiewany w duecie z Iggym Pop. Dwoje ludzi – z wydawałoby się różnych światów – staje razem, żeby zaśpiewać o tym, że wszystko w naszym życiu zależy od nas samych. Czy zdobędziemy szczyt, czy stoczymy się na dno: to sprawa wyłącznie naszych decyzji. Dwoje ludzi z bagażem doświadczeń jeśli chodzi o uzależnienia (od alkoholu, narkotyków) śpiewa: “It’s up to you/To be a superhero/It’s up to you/To be like nobody”.

Ciekawy jest również następujący po tym wyznaniu na dwa głosy “Peace & Love”, który zamyka album na zdecydowanej nucie bluesowo-rockowej. Chan śpiewa dobitnie: “Peace and love is a famous generation/I’m a lover, but I’m in it win”. I właśnie tym “Sun” jest: zwycięstwem.

Jak napisałem na początku: to zdecydowanie inna Cat Power od tej, którą znałem dotychczas. Ale ta znajomość będzie chyba jeszcze bardziej fascynująca.

Dla fanów cyferek: 9/10

It’s been six years since Chan Marshall released her last author’s material. In the meantime we got another CD filled with covers (‘Jukebox’), but all this time I kept waiting for new songs. And finally, they’re here. There’s just one thing… This Cat Power is entirely different from Cat Power that I used to know. The ninth album brought a significant change – whether you like it or not. What it looks like in my case?

The massive amount of electronic took me by surprise. Never before has Chan Marshall used synthesizers so generously, as she did with ‘Sun’. When you compare it to ‘The Greatest’ the difference is striking. It’s not an electronic written to be played at dancefloors, that would be too much. However author has made entirely new quality. Once again she sat and wrote lyrics & music, but she chose totally different sound. Different atmosphere. What’s the same? It’s still a deeply emotional music, still you can be overwhelmed in a few seconds. And – of course – you still have the pleasure of listening to Ms. Marshall’s beautiful voice.

This album is like recorded act of getting to be at peace with yourself. Lyrically it’s one of the main themes: to be true to yourself, to your way of living (listen to ‘Always on my Own’ or ‘Real Life”, they’re good examples). And – what seems to be natural – this album is also a look of mature woman at her life until now. A look at all the things she had seen, all the things she lived through.

Cat Power doesn’t keep herself from judgements over anyone. In ‘Ruin’ she refers to people everywhere she’s been. She sings, with brutal honesty, about common tendency to grumble about something: ‘Bitchin’, complainin’/When some people ain’t got shit to eat’. Yet the first person artist sings about, is herself. The first words from record are: ‘It’s my way down’, from ‘Cherokee’. You might think that there is no sadder manner to start your album. But every time I hear them, I get the impression that they mark the beginning of healing process. There’s a lot of pain in this song, sure. However when you listen to it, it doesn’t feel like an act of emotional self-flagellation. It’s an honesty with yourself, required to move on. And I think that words from title track point you in this direction: ‘Here comes the sun/(…)/We are free, you and me, we can finally run’. This honesty is with you all the time the album plays. And it’s an album filled with amazing, very different from each other songs.

‘Nothin but Time’ is a very impressive (not only due to length – almost 11 minutes) duet with Iggy Pop. Two people – from you might think entirely different worlds – stand together to sing that everything in our lives is a matter of our decisions. Two people with a big experience when it comes to addiction (to drugs, alcohol) sing: ‘It’s up to you/To be a superhero/It’s up to you/To be like nobody’.

‘Peace & Love”, coming after this confession for two voices, is also very intriguing. It closes the album on a firm blues rock note. Chan sings emphatically: ‘Peace and love is a famous generation/I’m a lover, but I’m in it win’. And that’s what the ‘Sun’ is: a victory.

As I said before: this Cat Power is entirely different from Cat Power that I used to know. And I just can’t help the feeling that it’s going to be even more fascinating relationship.

For all the fans of numbers and such: 9/10

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s