Recenzja: Andreya Triana "Lost Where I Belong"

Click for the English version

Andreya Triana to kolejna kobieta z wytwórni Ninja Tune, która pojawia się na łamach mojego bloga. Jednak muzyka, którą nagrywa jest bardzo odległa od dokonań opisywanej jakiś czas temu Emiki. Andreya Triana związała się z muzyką znacznie “cieplejszą”. Sięga do soulu, popu, jazzu. I całkiem dobrze się w tej mieszance odnajduje.

Poznałem tę młodą Brytyjkę za sprawą jej gościnnych – udanych – występów na płycie Bonobo “Black Sands”. Jednak do jej albumu solowego podchodziłem z pewną dozą niepewności, jeśli chodzi o zawartość. Co innego zaśpiewać w trzech utworach, a co innego nagrać taką ilość materiału, żeby móc wypuścić własną płytę. Do pewnego stopnia uspokajający był fakt, że za warstwę muzyczną odpowiada Simon Green, czyli właśnie wspomniany wcześniej Bonobo. I właśnie też tutaj się chyba najbardziej zawiodłem. Głos Andreyi jest znakomity, oczarowuje mnie całkowicie. Tylko wiele utworów bardzo głęboko mi nie zapadło w pamięć. Są przyjemne, dobrze się ich słucha, ale mogą lecieć gdzieś w tle, nie budząc żywszych emocji. Na pewno warto posłuchać singlowego “A Town Called Obsolete”. To mój absolutny faworyt na płycie. Żywy, zdecydowany, pewnie zaśpiewany przez wokalistkę. Żałuję, że nie ma tutaj więcej utworów o podobnym charakterze, o podobnej zadziorności. Zwykle jest bardziej łagodnie, delikatnie, co oczywiście nie jest samo w sobie czymś złym i nie znaczy, że się zupełnie nie sprawdza. “Daydreamers” jest utworem dokładnie takim, jak obiecuje tytuł: jest marzycielsko, chwilami wręcz sennie… Ale nie nieprzyjemnie. Zamykający album “X” to jeden z najlepszych momentów na płycie. Gdy Andreya śpiewa o nieudanym związku i powtarza w refrenie: “I guess it’s just the way it goes” jestem całkowicie pochłonięty, są tutaj żywe emocje. I chyba właśnie ich mi brakuje – trochę za mało jest takich przejmujących momentów i za mało uczuć ten album wywołuje.

Należy jednak pamiętać, że tych 40 minut muzyki jest debiutem i to bardzo obiecującym. Mam nadzieję, że kolejny album (oby jak najszybciej, “Lost Where I Belong” wydana została w 2010 roku…) będzie lepszy. Na pewno Andreya Triana ma ogromny potencjał i może sobą zachwycić. Warto posłuchać!

Dla fanów cyferek: 6/10

Andreya Triana is another woman from Ninja Tunes to appear in the pages of this blog. However her music is very distant from the achievements of Emika, who was the first representative of British label to visit Violet St. Andreya Triana decided to go after a “warmer” music. She reaches out to soul, pop, jazz. And she manages to [całkiem dobrze się w tej mieszance odnajduje] this mix pretty well.

Andreya’s (succesful) guest appearance on Bonobo’s album ‘Black Sands’ was the first time I ever heard her. However I approached her album with a little bit of caution. It’s something entirely different to sing in a few songs and it’s another story when it comes to get enough material to make a record of your own. I found it a little bit reassuring that the person responsible for music is Simon Green or – mentioned before – Bonobo. And that’s where most of my disappointments come from, I guess. Andreya’s voice is excellent, it enchants me completely. And at the same time plenty of tracks didn’t stay with me for long. Or even didn’t stay with me at all. They’re nice, listenable, but they can be played somewhere in the background, without waking any deeper emotion. Surely it’s worth to listen to single “A Town Called Obsolete”. That’s my absolute favorite from ‘Lost Where I Belong’. It’s full of life, definite, confidently sung by vocalist. I truly regret that there aren’t others like this one on the album, with the same brazen character. Usually songs here are soft, delicate. Not that it’s something bad or it doesn’t work at all. ‘Daydreamers’ are exactly what the title suggests: it’s dreamy, well, even sleepy at times… But not unpleasantly. Closing track, ‘X’, is one of the best moments of the record. When Andreya sings in a soft, calm voice about unsuccesful relationship and keeps repeating in the refrain: ‘I guess it’s just the way it goes’ I am overwhelmed, entirely, there are real, deep emotions in here. And I think that’s what I miss the most: there’s not enough songs that are so moving, so intense. This album should awake much more of them.

However you have to remember that these 40 minutes of music is a debut album. And it’s a very promising debut. I hope that next record (and I hope to find out soon, ‘Lost Where I Belong’ is from 2010) will be way better. Andreya Triana has a great potential, that’s for sure, and she truly can charm listener. ‘Lost Where I Belong” is worth listening, at least a few times.

For all the fans of numbers and such: 6/10

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s