Recenzja: Cold Specks "I Predict a Graceful Expulsion"

Click for the English version

Cold Specks, czyli Al Spx, ma umiejętność całkowitego zahipnotyzowania słuchacza. Gdy po raz pierwszy usłyszałem jej utwór “The Mark”, odłożyłem wszystko i skupiłem się na wyłącznie na słuchaniu. Po prostu musiałem. Ten krótki utwór obezwładnił mnie całkowicie. Zresztą, do dzisiaj pozostaje moim ulubionym na albumie. Zakup płyty wydawał się czymś całkowicie oczywistym. I bardzo słusznie.

Podchodziłem do tego albumu z dużymi oczekiwaniami. Może nie zostały całkowicie zaspokojone, ale absolutnie nie należy mówić o rozczarowaniu. Wręcz fakt, że album nieco się z nimi rozminął można policzyć na plus. Dlaczego? Spodziewałem się dostać więcej tego samego, czyli nastrój “The Mark” pomnożony przez liczbę utworów. I choć nie sposób się tutaj doszukać utworów przeznaczonych na parkiet, to płycie raczej trudno byłoby zarzucić granie na jedną nutę.

Al Spx napisała cały materiał zgromadzony na albumie. Trochę tu muzyki soul, trochę folkowych brzmień. Słychać, że nieobcy jest autorce gospel. A nad wszystkim – głównie za sprawą tekstów, ponieważ sam wokal ma przyjemną i ciepłą barwę – unosi się często ponury duch. W moim odczuciu praktycznie całej płycie towarzyszy “zimowy” nastrój, i stanowiłaby ona znakomitą ścieżkę dźwiękową dla tej pory roku…

Otwierający album “The Mark” to klimat samotnej, zimnej nocy. Głosowi Al towarzyszy tutaj wyłącznie gitara i wiolonczela, gdy żałobnym tonem śpiewa pierwsze słowa płyty: “He left his mark upon my skin/I said, I lost my loose heart to the cold, cold wind”, żeby w refrenie poprosić smutno: “Take my body home”. Autorka często zresztą bardzo trafnie oddaje nastrój piosenki jej tytułem. “Winter Solstice”, “When the City Lights Dim”, “Blank Maps”. A jednak trzeba pamiętać, że nie znajdują się tutaj wyłącznie wolne utwory – są tu i energiczniejsze piosenki, jak ostatnia wymieniona, jak “Hector”. A im bliżej końca, tym bardziej wydaje się zbliżać wiosna. Takie wrażenia towarzyszą mi przy “Steady”. Powoli rozwijający się utwór, jak wstający świt, aż do finału: “We have caught fire/And the night is ours”, który bardzo odbiega od początkowego smutnego wyznania na albumie. Następujący na koniec “Lay Me Down”, ponownie bardziej skromny jeśli chodzi o instrumentarium, nie jest może utworem pozytywnym, ale Al Spx wydaje się w nim być bardziej pogodzona ze sobą i świadoma, że każda zima musi się skończyć. I z takim odczuciem pozostawia słuchacza.

Bardzo intymny album i bardzo onieśmielający.

Dla fanów cyferek: 7/10

Cold Specks, or Al Spx, has the ability to entirely hypnotise listener. When I heard her song ‘The Mark’ for the first time, I put everything aside and focused only on listening. I just had to. This short song has overpowered me. Even today it is still my favorite track on the album. Decision to buy CD was obvious. And let me tell you this: it was the right one.

I approached album with big expectations. Maybe they aren’t fully met, but I can’t say even a single word about disappointment. You might even consider it an advantage. Why? Well, I expected to receive more of the same and that would mean ‘The Mark’ multiplied by number of songs. And while it’s impossible to find here any sort of dancefloor anthem, it’s also impossible to accuse Canadian songwriter of making a monotonous record.

Al Spx is the sole author of the entire material collected on ‘I Predict a Graceful Expulsion’. There’s a little bit of soul, a little bit of folk. It’s easy to hear that the author is familiar with gospel. But – mostly because of the lyrics, because vocal itself has a warm and pleasant timbre – there’s very often a grim spirit wandering around. In my opinion pracitcally entire album has a ‘winter’ mood and would make a perfect sound track for this season of year.

‘The Mark’, opening the album, has an atmosphere of a lone, cold night. Al’s voice is accompanied only by guitar and cello, when she sings in a grieving tone the first words of her record: ‘He left his mark upon my skin/I said, I lost my loose heart to the cold, cold wind’ and then sadly asks in refrain: ‘Take my body home’. It is very often, that the author names her songs in a very accurate way, when it comes to their mood: ‘Winter Solstice’, ‘When the City Lights Dim’, ‘Blank Maps’. But it’s important to remember that there are not only slow songs here. You can also find some more energetic, like the last one mentioned or “Hector”. And as the album progresses, it seems that the spring keeps getting closer. That’s how I feel when I hear ‘Steady’. Slowly building up, like sunrise, until it’s final: ‘We have caught fire/And the night is ours’, which seems to be very distant from the initial mournful confession. The last song, ‘Lay Me Down’ – you could consider it simple when it comes to instruments – might not be a happy song, but Al Spx seems to be more at peace with herself and aware that every winter has to end. And that’s the feeling she leaves you with.

Very intimate and very intimidating album.

For all the fans of numbers and such: 7/10

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s