Recenzja: Fiona Apple "The Idler Wheel Is Wiser Than The Driver Of The Screw And Whipping Cords Will Serve You More Than Ropes Will Ever Do"

Fiona Apple stanowi trudny obiekt muzycznej fascynacji. Jeśli chodzi o wydawanie albumów, to wymaga cierpliwości jeszcze większej niż Tool (który przecież nie słynie z częstego wypuszczania materiału). Tendencja jest niepokojąca, jeśli wziąć pod uwagę, że na “Extraordinary Machine” (poprzedni album) czekaliśmy lat sześć, a na najnowszy już siedem. Oby kolejny nie powstawał tyle samo, albo i więcej, czasu. Choć jeżeli później mamy dostawać rzeczy równie wartościowe, jak najświeższe wydawnictwo, to może jednak warto?

“The Idler Wheel Is Wiser Than The Driver Of The Screw And Whipping Cords Will Serve You More Than Ropes Will Ever Do” (tytuł jest długi, ale trzeba przyznać, że nowemu albumowi nadal jest pod tym względem bardzo daleko do pamiętnego “When The Pawn…”) jest równie bezwzględnie i brutalnie szczera, jak jej poprzedniczki. Teksty gorzkie i bezkompromisowe są znakiem rozpoznawczym autorki już od czasu jej znakomitego debiutu, “Tidal”, w 1996 roku. Również tym razem wokalistka otwiera się całkowicie, nie zachowując żadnych intymnych szczegółów dla siebie. Niektórzy chodzą do psychoanalityka, Fiona Apple egzorcyzmuje swoje demony przed ludźmi na całym świecie. “The Idler Wheel…” to akt skrajnego emocjonalnego ekshibicjonizmu, wyznanie samozniszczenia. Już w pierwszym utworze, singlu “Every Single Night”, Fiona Apple śpiewa: “Every single night’s a fight with my brain”, żeby za chwilę drżącym głosem podzielić się ze słuchaczem swoim credo “I just wanna feel everything”. I o tym są piosenki – o trudnej miłości, o walce, o kontroli i o chęci odczuwania wszystkiego. W “Daredevil” usłyszymy “Hip hip for the lift/Hip hip for the drag/I want them all in my bag”, w “Left Alone”: “How can I ask anyone to love me/When all I do is beg to be left alone”, w “Valentine”: “You didn’t see my valentine/I sent it via pantomime/While you were watching someone else/I stared at you and cut myself”. Czy na płycie są jaśniejsze, pozytywniejsze momenty? Nie, właściwie tylko “Hot Knife” to próba napisania czegoś bardziej pozytywnego, ale nie wiem czy nazwałbym ją udaną (“If I’m butter then he’s a hot knife”). Może przez wymowę wcześniejszych 38. minut, które są bardzo cierpkie: “Jonathan” to wyznanie i równocześnie wyzwanie, skierowane do ex-partnera wokalistki, pisarza Jonathana Amesa. “Werewolf” to gorzki wyrzut po rozstaniu, “Periphery” – wyraz pogardy dla ludzi (a może roczarowania nimi?), którzy nie szanują siebie i pozwalają nieść się z nurtem, a to przecież nie wszystkie piosenki. I tak utwór po utworze, Fiona Apple obnaża swoje wnętrze i przyznaje, że rozpaczliwie pragnie miłości, ale nie potrafi zbudować związku.

Muzycznie – co nie jest niczym zaskakującym – największy ciężar opiera się na dźwiękach fortepianu, z którego pomocą Fiona tworzy duszną atmosferę albumu. Sięga przy tym do jazzu, rocka, bluesa – przebiera i wybiera, żeby po raz kolejny zagrać we własnym, niepowtarzalnym stylu. Bez względu na to czy od samego początku gra szybko, rytmicznie (“Left Alone”), czy woli uwieść słuchacza powolnym tempem rozwijającej się piosenki (“Valentine”, przywodzące natychmiast na myśl “Slow Like Honey”), zawsze spełnia rozbudzone nadzieje. Silnym wsparciem w wysiłkach jest dla niej perkusista Charley Drayton, który swoją perkusją tworzy znakomite tło dla wokalu artystki. W utworach usłyszeć można także różne sample, dźwięki otoczenia, które dają czasem efekt wywołujący niepokój, jak harmider bawiących się dzieci w “Werewolf”. Otwierające album “Every Single Night”, ze swoimi przyprawiającymi o gęsią skórkę dźwiękami zabawek, zapada w pamięć natychmiast. Równie ciekawy akcent towarzyszy zakończeniu płyty, czyli “Hot Knife”, zaśpiewanym prawie w całości a cappella.

Absolutnie najmocniejszy album, jaki słyszałem w tym roku. Moim zdaniem trzeba go przesłuchać. Tylko nie nastawiajcie się na przyjemne przeżycie.

Dla fanów cyferek: 9/10

PS W edycji deluxe dostajemy (między innymi) DVD z pięcioma piosenkami zagranymi na tegorocznym SXSW: 1) Fast as you can, 2) A mistake, 3) Anything we want, 4) Sleep to dream, 5) Every single night. Nie wiadomo kiedy Fiona Apple odwiedzi Polskę, więc chyba warto…

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s